Uncategorized

trudna strona świadomego rodzicielstwa

Co może powodować frustrację Rodzica wychowującego swoje dziecko w niekonwencjonalny sposób? Jak sobie radzić z trudnościami na jakie napotykamy ze strony świata ale i nas samych, naszych przekonań i utrwalanych przez lata wzorców postępowania?

Trudna i samotna walka w byciu rodzicem?

Oto kilka przykładów na to, że wprowadzenie do swojego domu wyzwania świadomego wychowania a nierzadko także edukacji alternatywnej,  to podjęcie pewnego rodzaju walki. Jest to walka na kilku poziomach.

WALKA Z WEWNĘTRZNYM DZIECKIEM JAKIE W NAS JEST

Rozumiemy zasady wychowania i edukacji, spędzamy czas na czytanie, dociekamy i uczymy się. Wydaje nam się, że potrafimy z szacunkiem i mądrością zwracać się do swojego dziecka, staramy się zrozumieć co kieruje dzieckiem, które postąpiło w taki a nie inny sposób. Organizujemy przestrzeń wychowawczą, materialną i duchową. Ale… w pewnym momencie, w sytuacji silnego stresu lub przeciążenia nie wywiązujemy się z założonych celów, zdarza się że krzykniemy, podniesiemy głos, ukarzemy swoje dziecko lub po prostu zachowamy się tak, jakbyśmy chcieli wszystkim wykrzyczeć „To ja mam rację!” lub „Jeśli mówię nie, to znaczy nie!”. Nic nie tłumaczyć, nie kucać przy dziecku tylko z lotu ptaka powiedzieć zdawkowe „Nie teraz”. W tym momencie walczymy z samym sobą, z wewnętrznym dzieckiem którym kiedyś byliśmy. Z postawami naszych Rodziców czy wychowawców, którzy być może w taki właśnie sposób reagowali na nas, na nasze potrzeby i wyzwania jakie stawialiśmy im na różnych etapach naszego rozwoju.

WALKA Z OCENĄ, RADĄ I OPINIĄ INNYCH.

Wybierając sposób czy metodę na jakich chcemy się oprzeć w wychowaniu naszych dzieci, pragniemy z całych sił, aby nasze wysiłki okazały się owocne. Wszystkie chwile w których widzimy jak nasze dziecko zdobywa nowe umiejętności, rozwija się i z wypiekiem na policzku poznaje świat dodają nam skrzydeł. Niestety, te same skrzydła podcinają nam ludzkie oceny, rady i opinie. Tu pojawia się kolejna walka jaką musimy toczyć. Walka, w której musimy zacięcie bronić naszych zasad i tkwić mocno w przekonaniach. Pomimo, że wszyscy wokoło zdają się krzyczeć „Ale wydziwiasz z tym wychowaniem”, „Nie zabieraj dziecku dzieciństwa pachnącego słodyczami, bajkami i tabletem.” I chociaż wiesz, że jest inaczej, że patrzysz na dziecko i wychowanie z miłością i szacunkiem to osąd powoduje poczucie winy, a poczucie winy popycha nas do zastanawiania się, czy obraliśmy dobrą drogę.

WALCZYMY Z WŁASNYM POCZUCIEM WINY.

Trzeci rodzaj walki wiąże się nierozerwalnie z poczuciem winy o którym powyżej wspomniałam. Jeżeli nasze otoczenie podważa nasz sposób wychowywania dziecka to i my zaczynamy zadręczać się myślami jakie nam narzucają inni. Jeśli dojdzie do tego chwila słabości, moment w którym nie wygramy z wzorcami wychowania jaki narzucili nam nasi rodzice i opiekunowie, podwinie nam się przysłowiowa noga i odniesiemy się do naszych dzieci inaczej niż ego w głębi duszy pragniemy to wpadamy właśnie w poczucie winy. Myślimy wówczas, że zawiedliśmy nie tylko dzieci ale i samych siebie i pojawia się pytanie „Czy to wszystko ma sens?”

WALCZYMY Z PORÓWNANIAMI

Czwarty rodzaj walki jaki przychodzi mi na myśl to porównywanie naszych dzieci do innych. W tej walce katem jest otoczenie ale i my sami!  Porównaniom poddawane są  dzieci z edukacji domowej i placówek  klasycznych. Porównuje się  nawet dzieci wewnątrz danego środowiska edukacyjnego czy rodzeństwo. Jedno dziecko chodzące do przedszkola  zna już przecież  cały alfabet a drugie od roku przelewa „tylko” wodę z kubka do kubka. Brat w wieku siostry już dawno w tym wieku chodził i jadł samodzielnie widelcem…

 USPRAWIEDLIWIAMY

jeżeli już porównujemy, to zazwyczaj zaraz potem przychodzi czas na usprawiedliwianie siebie i swoich dzieci. Jeśli na przykład twoje dziecko akurat podczas wizyty u Dziadków nie chce samodzielnie się rozebrać czy zjeść, mówimy: „Ono zawsze robi to samo, nie wiem dlaczego dziś jest inaczej…”. We wszystkich takich sytuacjach, w których nasze dziecko nie jest „idealne” lub nie spełnia oczekiwań podejmujemy walkę w której naszą bronią  jest właśnie usprawiedliwianie”.

WALCZYMY Z WŁASNYMI AMBICJAMI

Kolejny, ostatni już  rodzaj walki jaki przychodzi mim na myśl to niestety walka ze swoimi dziećmi. Niejednokrotnie zapominamy o tym, że nie da się dziecka zmusić do tego by chciało jakąś wiedzę czy umiejętność zdobyć. I że ważniejsze od naszych ambicji są jego wolna wola i radość z dobrowolnego działania.

Przesyłam trochę ciepła

Ania

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *